Podsumowanie roku / sukcesy małe i duże

Miniony rok piękny był dla mnie i wiele dobrego przyniósł.
Wszystkich zdarzeń wymienić nie sposób, pamięć wszak zawodna, ale o kilku sukcesach wspomnę…
Się chwalę 🙂 Nie wiem czy nazwać te sukcesy literackimi, nie wydałam wszak książki, ani nie pisałam do gazet, ale w sumie, kto mi zabroni?
A więc…
Sukcesy literackie:

26 kwietnia 2014 r. uczestniczyłam w XII edycji eventu „Szpilki z klasą” organizowanej przez „Szpilki po godzinach”. Jeśli nie znacie jeszcze Alicji Rudnickiej i Jej Szpilek, gorąco polecam.
Na tym evencie spotkałam wiele wspaniałych osób, część znałam wcześniej, część poznałam dopiero tam, na miejscu, a co najważniejsze – wygrałam główna nagrodę w konkursie Philipsa – Lumea Essential – zestaw do depilacji światłem IPL.

Należało dokończyć zdanie „Jestem kobietą, która chce od życia więcej…”
Moje wygrane dokończenie przedstawiało się następująco:

Jestem kobietą, która chce od życia więcej, bo jakże w miejscu stać, gdy rozwija się świat?
Płynę więc z życia prądem 
Powietrzem, wodą, lądem,
A sterem jestem ja sama, to proste – żagle na wiatr!

W pierwszej połowie grudnia wzięłam udział w konkursie na blogu Klaudyny Hebdy.
Można było wygrać jej książkę pt. „Ziołowy Zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu” wydaną przez wydawnictwo „Nasza Księgarnia”.

No i wygrałam 🙂 Trzeba było napisać, dlaczego książka ma trafić właśnie do Ciebie albo do osoby, którą chcesz obdarować. No to napisałam ja:

Był w moim życiu czas, gdy się ze wszystkim zmagałam.
Był czas niezgody na świat, jaki wokół widziałam.
Trwało to długo lecz w końcu przetarłam swe oczy,
Otwarłam je, spojrzałam… Świat mnie zauroczył.
Czy to to samo miejsce, może jednak inne?
Wcześniej takie okropne, a teraz niewinne.
Ludzie piękni, promienni, ciągle uśmiechnięci.
Gdzież się podziali ci smutni, zmęczeni, nadęci?

Może zapomnieliście jak piękna jest Ziemia,
I jaka tu panuje obfitość istnienia.
Ile ziół, kwiatów, życia dookoła,
To wszystko jest tu dla Was, zewsząd do Was woła!
Zatańczcie boso na trawie, przytulcie się do drzewa,
Zobaczcie jak wszystko wokół wiruje i śpiewa.
Zaproście do swego życia zieloną krainę,
Nie wiecie od czego zacząć? Przedstawiam Klaudynę!
Niech Jej Ziołowy Zakątek w Waszym domu zawita,
Twórzcie swe kosmetyki, niech uroda rozkwita!
Krem, mydło, szampon, tonik, pachnące perfumy,
A potem czas na relaks i chwilę zadumy…
Słucham? Nic nie rozumiem… Mało miejsca, czasu?
Mieszkacie w mieście, betonie, daleko do lasu?
Zakątek to inaczej skrytka lub zaułek,
Wystarczy trochę kurzu pousuwać z półek,
I postawić donicę z pachnącymi ziołami,
A tuż obok tę piękną książkę z przepisami.
W każdym miejscu i czasie możliwe są zmiany,
O własnym życiu przecież decydujemy sami.

Ja już dawno wybrałam, o tym jest początek,
Dlatego odnalazłam Ziołowy Zakątek.
Otwarcie się na radość, szczęście i zabawy
Przyciąga dzisiaj do mnie właśnie takie sprawy.
Poznałabym Klaudynę, będąc zalęknioną?
Zamkniętą w sobie, zgorzkniałą, słabą, niespełnioną?
Nie sądzę, ponieważ wcześniej nie wiedziałam,
Że tacy ludzie istnieją, smutnych tylko znałam…
Dziś jestem odmieniona, na świat się otwieram
I właśnie takie osoby, jak Ona wybieram.
Z pasją, radością w oczach, uśmiechem na twarzy,
Podaj mi rękę, Klaudyno i chodźmy pogwarzyć…
Zaraz inni dołączą, bądź spokojna o to,
Zarazimy ich szczęściem, radością, ochotą!

 
Tutaj można poczytać więcej o książce, jak również dowiedzieć się, gdzie można ją kupić oraz pobrać darmowy fragment – http://klaudynahebda.pl/oficjalna-premiera-mojej-ksiazki/
No i last, but not least – opowiadanie na Świąteczny konkurs Wydawnictwa Biały Wiatr, nt. mądrości babć.
Zostałam jedną z laureatek tego konkursu i wygrałam dwie wspaniałe książki:
Wspaniałe wydawnictwo, cudowni ludzie… Z czystym sumieniem mogę polecić wszystkie ich książki.
Prowadzą również stronę internetową z dobrymi wiadomościami, bo tych złych to komercyjne media serwują nam aż nadto…
Moje opowiadanie o mądrości babć zamieszczę w osobnym poście – Moje trzy Babcie.

100 000 zł

W piątek 28 listopada jechałam samochodem i słuchałam Radia Zet.
W konkursie smsowym pewna Pani wygrała 100 tys zł. Ależ się ucieszyła! Piszczała z radości.
A ja…Ja się popłakałam. Normalnie się popłakałam ze wzruszenia słuchając jak ta kobieta się cieszy.
To niesamowite, niemożliwe powtarzała co chwilę.
A ja jadąc samochodem ledwo widziałam drogę przez łzy…

I najlepsze było to, że ani przez chwilę jej nie zazdrościłam. Nawet mi taka myśl nie zakiełkowała. Po prostu wzruszyłam się jak na jakimś łzawym filmie;)
Taka wrażliwa się na stare lata zrobiłam, heh;)
A może to przez PMS;)