Moje czakry

Nie pracowałam nad nimi specjalnie. Ot, po prostu – staram się harmonijnie rozwijać duchowo…
Jest postęp…
Oto stan moich czakr z 21 maja 2011:

A to z wczoraj, czyli 13 sierpnia 2011:

Jak widać udało mi się otworzyć te nieaktywne. Pozostaje popracować w drugą stronę, uspokoić nadaktywne, zwłaszcza tę gardła, która jeszcze wzrosła. Najbardziej podoba mi się postęp w trzecim oku i koronie.
Test na stan swoich czakr można zrobić sobie tutaj.

Reklamy

Intuicja wie zawsze wszystko co trzeba i kiedy trzeba

01.08.2009

Są tylko dwa źródła przewodnictwa, dwie drogi wyboru…
Podświadomość i Nadświadomość.
Intuicja będzie płynąć z tego źródła, z którym się utożsamiamy.
Jeśli mamy w sobie miłość niemożliwym jest doświadczanie lęku.
Jeśli mamy w sobie lęk nie możemy doświadczać miłości.

Rano
Dziś miałam budzik nastawiony na godzinę siódmą, gdyż mój syn miał jechać z babcią (moją mamą) nad morze.
Krótko przed tym zanim zadzwonił budzik śniło mi się, że już dzwoni, a mnie się strasznie nie chce wstawać. Miałam przeczucie, iż coś się dzieje takiego, że wstawać nie muszę.
W końcu budzik jednak zadzwonił naprawdę. Wzięłam telefon, aby go wyłączyć (budzik ustawiam zawsze w komórce), patrzę, a tu sms od mamy. Napisała, że zamiast o ósmej przyjedzie o dziewiątej…
Czyli godzina więcej spania.
Cóż, kiedy pogrążyłam się w rozmyślaniach nad znaczeniami snów i ich związkach z intuicją i nie udało mi się już zasnąć 😉

Młody pojechał… Popłakaliśmy się nieco. Jak wyjeżdżał na kolonie – nie było łez. Może to dlatego, że miałam go tylko dwa dni pomiędzy wyjazdami. Zdążyłam się stęsknić, nie zdążyłam nacieszyć…

Wieczorem
Wróciłam z wyprawy rowerowej ze swym OZem (OZ=osobnik zaprzyjaźniony).
Przejechaliśmy 24 km.
Jadąc rowerem przez las poczułam w pewnym momencie niesamowitą łączność z naturą, że światem. Jakbym widziała tysiącem oczu. Jednocześnie czując. Widziałam, czułam, wąchałam, słyszałam. Wszystko naraz. Byłam jakby w półmedytacji, jakby w stanie prawie alfa… Jechało mi się lekko i przyjemnie. Bez problemu omijałam każdy wystający korzeń, każdy najmniejszy nawet kamyk. Zanim zobaczyłam przeszkodę – skręcała kierownicę… W zasadzie wcale nie widziałam tych przeszkód świadomie. W ogólnie przyjętym znaczeniu „widzenia”. Ja po prostu wiedziałam, że one tam są…
Niesamowite przeżycie…
Poza tym dwa razy intuicyjnie znalazłam drogę. Poplątały nam się trochę kierunki, a ja po prostu SKĄDŚ wiedziałam, w którym z nich mamy jechać. OZ się nieco zżymał, gdyż twierdził, iż orientacji w terenie mi brak, ale w końcu pojechał za mną i dojechaliśmy dokładnie do celu, dokładnie tam, gdzie chcieliśmy…

Dziękuję Ci Moja Przyjaciółko INTUICJO za dzisiejsze przewodnictwo. Dziękuję za doprowadzenie do celu. Przepraszam za chwile, gdy w Ciebie wątpiłam. Będę się bardzo starać, aby tych wątpliwości było coraz mniej. Obiecuję.