Kanały:
Wpisy
Komentarze

Są ludzie, którzy utrudniają życie innym. Np. stojąc w przejściach czy drzwiach i rozmawiając.
Albo parkując na tej samej wysokości ulicy po dwóch jej stronach istotnie utrudniając przejazd.
Zawsze mnie to zastanawia.
Dlaczego nie mogą przenieść się z rozmową dwa metry dalej?
Dlaczego nie mogą zaparkować inaczej, skoro widzą tamten pierwszy samochód? Zawsze wszak jakiś jest pierwszy.
Czy robią to celowo czy bezmyślnie? Staram się zakładać, że bezmyślnie.
Ale ostatnio byłam świadkiem obrazka, który przekroczył granice mojej tolerancji.
Mieszkam na trzecim piętrze, więc zwykle nie używam windy, zwłaszcza schodząc w dół, bo w górę to różnie bywa.
Tym razem miałam jednak ciężki pakunek do zniesienia, więc wezwałam windę i czekałam.
Czekałam… Czekałam… Czekałam…
Po dziesięciu minutach (a może to było pięć, gdyż w oczekiwaniu, jak wiadomo czas się dłuży) zdecydowałam się pójść pieszo. Uniosłam swój pakunek i klnąc w duchu z niejakim trudem zeszłam po schodach.
A tam na parterze….
Dwie starsze panie prowadziły ożywioną towarzyską rozmowę. Nie mam nic przeciwko miłemu spędzaniu czasu na rozmowie, absolutnie nie. Tyle, że… te panie zastygły w trakcie wsiadania do wind. Dokładnie tak. Wind w liczbie mnogiej, gdyż te w moim bloku są dwie. Jedna pani trzymała półotwarte drzwi do jednej widny,  a druga pani do drugiej. Unieruchomiwszy w ten sposób obie nagadać się nie mogły. Krew mnie zalała dokumentnie.
Nie wytrzymałam, powiedziałam parę ostrzejszych słów,  mój szacunek do starszych osób w tamtej chwili odszedł wniwecz. Speszone panie czym prędzej wsiadły – każda do innej windy – i pojechały w górę.
Do dziś pojąć tego nie mogę…
Po pierwsze dlaczego panie nie pojechały jedną windą? Mogłyby wszak kontynuować rozmowę jadąc. Różne są ludzkie zboczenia, niektórzy mają rozmaite fobie i nie lubią jeździć z obcymi jedną windą, panie jednakże były najwyraźniej zaprzyjaźnione.
Po drugie, jeśli koniecznie chciały sobie porozmawiać na tym parterze, po kiego grzyba trzymały te  nieszczęsne drzwi? Po raz kolejny zapytam: celowość, złośliwość czy bezmyślność?
Ciężko w takich sytuacjach zachować pogodę ducha, manifestować miłość do bliźniego czy wierzyć w prawo przyciągania. Staram się na codzień ułatwiać życie sobie nie utrudniając go jednocześnie innym. Myślę o owych innych parkując, jadąc, idąc, robiąc cokolwiek.  Dlaczego więc inni tak nie robią? Jaki błąd robię, że przydarzają mi się takie sytuacje? Jak ich uniknąć lub przynajmniej nie stresować się nimi? Zapraszam do komentowania.

Praca z intuicją

Dawno nie pisałam. Pewne rzeczy musiałam przemyśleć, przewartościować.

Uczestniczyłam w ciekawym warsztacie prowadzonym przez Beti Markowską
na temat przeznaczenia, preferencji życiowych, zrozumienia siebie.
Mapa życia – spotkanie z przeznaczeniem. To jego nazwa.
Bardzo fajne doświadczenie, szalenie rozwijające.  Polecam – link jest tutaj.
Po warsztacie zakupiłam książę Penney Peirce “Intuicja, jak słuchać wskazówek wewnętrznego głosu.”
W pomieszczeniu, w którym odbywał się warsztat stała półka z książkami, bezwiednie sięgnęła i wyciągnęłam tę właśnie.
Wyciągnęłam i od razu poczułam, że muszę ją mieć. I mam.
Ciężko się jakoś jednak do czytania przybieram. Interesuje i wciąga mnie bardzo, jednak co chwile coś przeszkadza.
Może to jeszcze nie czas, możem nie gotowa? Może boję się tego co mi intuicja powie?
Życie nie przyniesie Ci nic, na co nie byłbyś gotowy. Gdzieś coś takiego słyszałam, czytałam.
Wdzięczna będę za wskazówki, jeśli ktoś wie, czyje to słowa i skąd pochodzą.
W komentarzu pod poprzednim postem Dorota pisała, że prawo przyciągania
i intuicja są skorelowane.
Pisała również o tym, że możemy nie być gotowi na konfrontację z rzeczywistością, jaką sobie wykreujemy.
Praca z intuicją pozwala lepiej poznać siebie i swoje pragnienia.
Zrozumieć czy naprawdę chcemy tego czy tamtego, czy tylko nam się tak wydaje.
Czy to czego chcemy jest na pewno nasze, czy też narzucone lub nabyte?
Jeśli to drugie, to z całą pewnością szczęścia nam nie przysporzy, nawet jeśli się ziści.
Co mnie uszczęśliwia, co sprawia, że chce mi się żyć, śmiać i zarażać swym szczęściem innych?
Co sprawiało mi frajdę kiedyś, jak byłem mały? Dlaczego już tego nie robię?
To ważne pytania, które każdy powinien sobie zadać.
Mnie rezultaty z lekka zszokowały.
Okazało się, że niewiele robię z tych rzeczy, które naprawdę mnie cieszą…
Jest nad czym pracować:)
Pozdrawiam :)

Prawo przyciągania głosi, że podobne przyciąga podobne. Dobre myśli przyciągają dobre zdarzenia.
Złe i pesymistyczne odwrotnie.
Dlaczego jednak nie zawsze udaje nam się przyciągnąć do siebie to, czego chcemy?
Zwłaszcza, jeśli chodzi o rzeczy wielkie – dom z ogrodem, idealny partner, pieniądze….
Wydaje mi się, że nie dość wyraźnie sobie to wyobrażamy.

Dom… Ale jaki? Duży, mały, drewniany, murowany? Dach spadzisty, czy też płaski?
Jaki kolor tynku, dachówek? Jakie okna? Ze szprosami czy bez?
Jakie umeblowanie? Ile pokoi? Jaki kolor ścian? Itd….

Ogród…. Jak duży? Więcej trawy, czy też drzew? Jakie kwiaty? A może oczko wodne?

Idealny partner…. Jak wygląda? Jak się zachowuje? Mimika, gesty, ruchy? Jakie cechy sa najważniejsze? Itd….

Na codzień doświadczam prawa przyciągania niemal non stop. W małych sprawach.
Noszę okulary.
Często odkładam je w jakieś dziwne miejsca, więc prawie codziennie ich szukam;-)

Chodzę wtedy po domu i wołam: Czytaj dalej »

Moje piórka

Przeczytałam post Wojtka o niebieskim piórku – polecam ten wpis i cały blog Sekret życia w obfitości.
Ach ten Wojtek, zawsze coś namiesza;-)
Nigdy bym nie przypuszczała, że tak bardzo zapragnę nagle mieć niebieskie piórko;-)
No i stało się:

  1. W ten sam dzień, gdy przeczytałam posta – otwarłam piórnik mojego syna, leżało tam wieczne pióro.
    Oczywiście niebieskie.

    pioro

  2. Wczoraj wybrałam się do Łazienek, po których spacerowały dumnie pawie.
    Jakież piórka miały na głowie i szyi?
    A jakże…. Niebieskie….

    paw

  3. Ale ja sobie wyobrażałam inne piórko…..
    Pojedyncze, nie na pawiu, nie wieczne.
    Po prostu piórko. Delikatne zwiewne. Chciałam go dotknąć.
    Postanowiłam działać.
    Efekt:niebieskie1
    Co prawda jeszcze ich nie dotknęłam, bo czekam aż przyjdą pocztą;-)
    Ale może już nawet jutro?
    Zamówiłam je na stronie unikalni.pl. Mają tam dużo fajnych drobiazgów;-)
    Pewnie zamówię coś jeszcze.

    A na podsumowanie dodam, co osiągnęłam dzięki wpisowi Wojtka o niebieskim piórku:

    1. Odkryłam, że w wiecznym piórze syna trzeba zmienić nabój:-)
    2. Przyjrzałam się  uważnie jak upierzone są pawie (nie pamiętałam, że są z przodu niebieskie, serio:-)
    3. Przypomniałam sobie, że ładnie mi w niebieskim, więc:
    4. Kupiłam sobie fajne kolczyki:-)
    5. Wizualizuję sukienkę w niebieskie kwiatki i już widzę siebie latem jak cudnie wyglądam w niej i piórkach w uszach:-)))
    6. Zobaczyłam, że niebo nie jest już  zimowo szare, lecz wiosennie niebieskie, więc owo lato już coraz bliżej:-)
    7. Po raz kolejny uwierzyłam w Prawo Przyciągania.

    Dzięki Wojtku za post o piórku:-)))

A, jeszcze jedno.
Ani z Wojtkiem, ani ze stroną unikalni.pl nie łączą mnie żadne kontakty biznesowe:-)
Po prostu dzielę się z Wami tym, co znalazłam fajnego:-)
Życzę wszystkim wielu błękitnych piórek:-)

Chciałbyś czy chcesz?

“Chciałbym – oznacza: “czy nie byłoby miło, gdyby…”
Jeśli zawsze dokonujesz właściwego wyboru, bezpiecznego wyboru, tego samego, co większość ludzi – pozostaniesz taki sam, jak inni.
Wciąż marząc o tym, aby życie wyglądało inaczej.

“Chcę”oznacza: “jeśli chcę czegoś wystarczająco mocno, osiągnę to”.
Żeby osiągnąć swój cel, trzeba podjąć decyzje,które prowadzą do celu, a nie decyzje, które inni uważają za słuszne.
Bezpieczne decyzje są nudne, przewidywalne i nie przynoszą żadnych zmian.
Decyzja ryzykowna zmusza do myślenia i reagowania w sposób, o którym wcześniej nie pomyślałeś.
Jedna nowatorska myśl naprowadzi cię na kolejne, które pomogą ci osiągnąć twój cel.
Zacznij podejmować złe decyzje, a one zawiodą cię w miejsca, o których inni mogą tylko marzyć.

Problem nie polega na tym, że podejmujesz złe decyzje, tylko na tym, że podejmujesz decyzje właściwe.
Próbujemy podejmować rozsądne decyzje na podstawie otaczających nas faktów.
Sęk w tym, że wszyscy inni robią to samo…..

Świat jest taki, jakim ty go widzisz. Więc spójrz na niego inaczej, a Twoje życie się zmieni.

Paul Arden “Cokolwiek myślisz – pomyśl odwrotnie”.

dom-odwrotnie

Jeśli zawsze podejmujesz te same decyzje, dlaczego oczekujesz odmiennych rezultatów?
Dlaczego myślisz, że coś się w Twoim życiu zmieni, jeśli jesteś wciąż taki sam?
Jedyne co się musi zmienić to Ty. Wtedy pociągniesz za sobą wszystko inne.

Dziś poruszę trzy sprawy.
Alergia.
Jak można mieć alergię na pyłki roślinne? Jak można mieć alergię na sierść zwierząt?
Zanim tłum alergików podniesie raban, wyjaśnię o co mi chodzi:-)
Dawnymi czasy człowiek żył w zgodzie z naturą. Umiał mądrze czerpać z jej zasobów.
Uprawiał ziemię, polował, udomowił zwierzęta.
Jeśli ludzkość miałaby wtedy na to wszystko alergię, wyginęłaby w try miga.
Teraz żyjąc wśród spalin, w betonowych osiedlach, stosując mydła antybakteryjne,
człowiek odizolował się od natury…
Czy ktoś widział kiedyś kogoś z alergią na wsi? Ja nie widziałam.
Znam natomiast takich, którzy na wieś się przenieśli.
Trochę to trwało, ale wszelkie uczulenia zniknęły. Jak ręką odjął.
Organizm przypomniał sobie o swoim naturalnym środowisku.

Kierowanie samochodem.
Jeśli jesteś kierowcą, z pewnością denerwujesz się za kółkiem,
spotykając się co krok z tzw. niedzielnymi kierowcami. Jak oni zdali egzamin?!
Nie wrzucają kierunkowskazów w porę (albo wcale!) skręcają w lewo z prawej krawędzi jezdni,
nagle nieoczekiwanie hamują i zjeżdżają na pobocze (również bez kierunkowskazu).
Po zmianie światła na zielone ruszają zbyt mało dynamicznie, skutkiem czego zdążą przejechać trzy samochody
na krzyż. Koszmar….
Przeprowadziłam się z małego miasteczka do stolicy. Wykańczają mnie korki.
Ale połowa tych korków to wina źle jeżdżących kierowców.
I tutaj, w Warszawie, widząc ich na codzień, nie można powiedzieć, że to niedzielni…
Zaryzykuję stwierdzenie, że źle jeździ 90% Polaków. Serio.
Takie mam odczucie. Skoro tak przytłaczająca większość społeczeństwa
nie potrafi się tego dobrze nauczyć, może to nie dla ludzi?

Ludzie starsi.
Większość z nich w ogóle nie jest przystosowana do tempa dzisiejszego życia.
Chodzą sobie powolutku. Gubią się w wielkich supermarketach, “opóźniając” kolejkę przy kasie.
Ludzie za nimi denerwują się, wznoszą oczy d nieba. “Szybciej dziadku, spieszy mi się” – myślą nerwowo.
Tych starszych ludzi jest też przytłaczająca ilość.
Nie tyle, co źle jeżdżących kierowców, ale jednak sporo… Coraz więcej.
Przecież wciąż słyszymy, ze społeczeństwo się starzeje i pada system emerytalny.

Te trzy rzeczy (i jeszcze wiele innych) świadczą o tym, że cywilizacja i pośpiech jest dla nas zabójcza.
Wszyscy żyjemy w stresie. Mało kto sobie zawsze i wszędzie z tym radzi.
Do tego zanik więzi międzyludzkich.
Nie znoszę supermarketów. Kiedy czegoś nie umiem znaleźć, nie mogę się doszukać obsługi…
Uwielbiam małe osiedlowe sklepiki, gdzie Pani już mnie poznaje
i pyta czy ten sam chlebek podać, co zawsze….

Ale nie powstrzymamy tego…. Nie wrócimy do epoki kamienia łupanego….
Ale może spróbujmy się zatrzymać… Popatrzeć na drzewa, w niebo, na kwiaty…
Uśmiechnąć się przyjaźnie do tego dziadka, który mozoli się przy kasie.
Może nawet zgadnąć: “Spokojnie, mnie się nie spieszy”.
Ty się stresujesz jego powolnością, on widząc Twoja minę, stresuje się jeszcze bardziej.
Ręce mu się trzęsą, będzie płacił jeszcze dłużej. Ty też kiedyś będziesz stary, mogę Ci to zagwarantować…
Jeśli to do Ciebie nie przemawia, zobacz poniższy film i uważaj, zawsze możesz się naciąć:-)

To tak na rozluźnienie, ale nie zmienia to faktu,
że nie jesteśmy przystosowani do cywilizacji…
I co z tym zrobić?

Każdy z nas ma intuicję.
Nie każdy umie z niej korzystać.
To, że jest to domena kobiet to wierutna bzdura.
Intuicja związana jest bardziej z emocjami i uczuciami niż wiedzą, pewnie dlatego tak się przyjęło.
Uważa się bowiem, że kobiety są bardziej emocjonalne.
Intuicja to pierwszy przebłysk, pierwsza myśl. Czasem jakaś lampka kontrolna w umyśle, ostrzeżenie.
Ignorujemy je. Wszystko wydaje się być w porządku, przeprowadziliśmy dogłębną analizę sytuacji.
Jednak analiza jest wrogiem i przeciwieństwem intuicji.
Czytaj dalej »

Wyobraź sobie, że jesteś bajecznie bogaty i darujesz swojemu najlepszemu przyjacielowi
nowiutkie błyszczące porsche.
I cóż robi Twój przyjaciel?
Otóż biegnie do garażu po młotek i zaczyna walić nim w Twój prezent.
Rozwala szybę, przednią maskę, rozwala reflektory.
Czytaj dalej »

Bawię się ostatnio w robienie filmików:-) Sprawia mi to dużą frajdę. Poniżej możecie zobaczyć moje najnowsze dziecko, zmajstrowane naprędce w pewne popołudnie;-)
Jeśli nie czytaliście książki Napoleona Hilla “Myśl i bogać się”, można ją zakupić w wersji audio tutaj.
I zamiast czytać – posłuchać.
A filmik na zachętę:)


Jest bardzo prosty. Jeśli chcesz otrzymywać pieniądze – dawaj pieniądze. To wszystko. Czytaj dalej »